Sobota, 29 sierpnia 2026
Imieniny: Jan, Sabina, Flora
Turystyka Materiał Partnera

Port Księżyca - Bordeaux z kamienia, wody i światła

Granitowa płyta przy nabrzeżu wygląda jak sucha. Potem coś syczy, spod kamienia wychodzi mgła i przez chwilę nie widzisz własnych butów. Mgła opada, na płycie zostają dwa centymetry wody i nagle masz pod nogami całą osiemnastowieczną fasadę, do góry nogami, drżącą przy każdym podmuchu od rzeki. Wokół biegają dzieci, ktoś ćwiczy salsę, ktoś inny robi zdjęcie po raz dwudziesty. Zabiorę cię po mieście, które zbudowano z jednego rodzaju kamienia, a potem pokażę ci wydmę godzinę drogi stąd.
Port Księżyca - Bordeaux z kamienia, wody i światła

Bordeaux i Port Księżyca - najstarsze zakole na liście UNESCO

Garonna zakręca tu łukiem tak regularnym, że żeglarze nazwali to miejsce Portem Księżyca. Nazwa przylgnęła i dziś obejmuje cały historyczny obszar Bordeaux, wpisany w 2007 roku na listę światowego dziedzictwa. To wpis nietypowy rozmiarem: obejmuje tysiąc osiemset dziesięć hektarów, czyli mniej więcej połowę powierzchni miasta, i ponad trzysta pięćdziesiąt obiektów objętych ochroną. Przez lata był to największy obszar miejski na całej liście. Samo słowo Bordeaux działa zresztą podobnie jak toskańskie chianti - w obu przypadkach nazwa regionu stała się na całym świecie synonimem wina, zanim ktokolwiek pomyślał o niej jako o miejscu do zwiedzania.

Miasto wygląda dziś inaczej niż jeszcze trzydzieści lat temu. Od 1996 roku prowadzono tu konsekwentne czyszczenie fasad z wapienia, spod którego wyszedł kolor gęstej śmietany. Wcześniej wszystko było szare od sadzy i spalin.

Ten dostatek ma ciemną podszewkę. Bordeaux było jednym z najważniejszych francuskich portów handlu niewolnikami i miasto tego nie ukrywa - w Muzeum Akwitanii poświęcono tej historii osobne sale, a na nabrzeżach stoją tablice. To jedna z uczciwszych ekspozycji tego typu we Francji i warto na nią poświęcić godzinę.

Place de la Bourse i lustro wodne

Plac Giełdowy powstawał w latach 1730-1775 według projektu Jacques'a Gabriela i jego syna Ange-Jacques'a, tego samego, który zaprojektował później Petit Trianon w Wersalu. Był pierwszym wyłomem w średniowiecznych murach: miasto świadomie otworzyło się fasadą na rzekę, żeby przypływający kupcy zobaczyli od razu, z kim mają do czynienia. Po bokach stoją dawna giełda i budynek celny, a pośrodku fontanna Trzech Gracji z 1869 roku.

Lustro wodne naprzeciwko ma zaledwie dwadzieścia lat. Zaprojektował je Michel Corajoud, a wykonał fontanniarz Jean-Max Llorca; płyta liczy trzy tysiące czterysta pięćdziesiąt metrów kwadratowych, wodę czerpie z podziemnego zbiornika o pojemności ośmiuset metrów sześciennych, a cykl mgły i odbicia powtarza się co kwadrans. Działa od kwietnia do października. Poza sezonem stoisz na pustej granitowej płycie i musisz sobie resztę dopowiedzieć.

Kamienny most, wieże i pewna trwała legenda

Pierwszy kamień pod Pont de Pierre położono w 1812 roku na rozkaz Napoleona, który potrzebował sprawnej przeprawy dla wojsk idących do Hiszpanii. Most oddano dopiero w 1822 roku, już po jego abdykacji i śmierci. Budowniczowie mieli tu wyjątkowo trudne warunki: silny nurt i różnicę pływów sięgającą sześciu metrów, więc do stawiania filarów pożyczyli od Brytyjczyków dzwon nurkowy.

Most ma czterysta osiemdziesiąt sześć metrów długości i siedemnaście przęseł. Usłyszysz od każdego przewodnika, że to liczba liter w imieniu i nazwisku Napoléon Bonaparte. Historia jest ładna, ale nieprawdziwa - taka liczba wynikała z rachunku statyki przy tym nurcie. Warto ją znać w obu wersjach.

Z mostu widać dwie wieże, które organizują całą panoramę: gotycką dzwonnicę Pey-Berland, stojącą osobno obok katedry, oraz strzelistą wieżę bazyliki Świętego Michała. Obie można zdobyć po schodach, obie odwdzięczają się widokiem na zakole.

Baza okrętów podwodnych, w której świeci sztuka

Na północ od centrum stoi betonowy bunkier, w którym Niemcy trzymali podczas wojny okręty podwodne. Ściany mają kilka metrów grubości i nie dało się tego rozebrać. W kwietniu 2020 roku otwarto w środku Bassins des Lumières: cztery dawne baseny postojowe, każdy o nabrzeżu długości stu dziesięciu metrów, zamieniono w ekrany. Obrazy lecą po surowym betonie i odbijają się w wodzie, po której chodzi się kładkami. To dziś jedno z największych centrów sztuki cyfrowej na świecie i zdecydowanie najdziwniejsze miejsce w mieście.

Wydma Pilat i Basen Arcachon - dzień poza miastem

Godzinę drogi na zachód, przy wjeździe do Basenu Arcachon, leży wydma Pilat: ponad sto metrów piasku, najwyższa taka forma w Europie. Wchodzi się po schodach albo bokiem, po stromiźnie, i to drugie jest znacznie zabawniejsze. Ze szczytu masz po jednej stronie ocean i ławicę piasku Banc d'Arguin, po drugiej sosnowy las po horyzont. Wydma nie stoi w miejscu - przesuwa się w głąb lądu o kilka metrów rocznie i zdążyła już pochłonąć kawałek drogi.

Sam Basen Arcachon to płytka laguna z hodowlą ostryg. Na wodzie stoją cabanes tchanquées, drewniane chaty na palach, dawniej służące strażnikom parceli hodowlanych, dziś najbardziej fotografowany obiekt w okolicy. W miasteczkach wzdłuż zatoki ostrygi je się prosto ze skrzynki, przy stole na świeżym powietrzu, z kromką chleba i cytryną. Miejscowi popijają je wytrawnym białym z pobliskiego Entre-Deux-Mers, choć znajdą się i tacy, którzy przysięgają, że do ostryg nie ma nic lepszego niż aromatyczny alzacki gewurztraminer - to spór, którego przy tutejszym stole lepiej nie rozstrzygać na głos.

Kuchnia - canelés i targ pod halą

W samym mieście koniecznie spróbuj canelés: małych, karbowanych ciastek o skarmelizowanej na ciemno skorupce i miękkim, waniliowym wnętrzu. Przepis wywodzi się z osiemnastowiecznego klasztoru i do dziś sprzedaje się je w każdej piekarni, po dwa rozmiary do wyboru. Na sobotni poranek zaplanuj Marché des Capucins - halę targową, w której miejscowi jedzą śniadanie przy barze z owocami morza.

Kiedy jechać i jak się poruszać

Bordeaux zwiedza się pieszo i tramwajem. Ten drugi ma tu ciekawostkę techniczną: w centrum jeździ bez sieci trakcyjnej, na prąd pobierany z szyny w poziomie jezdni. To rozwiązanie wdrożono tu jako pierwsze na świecie w 2003 roku właśnie po to, żeby nad zabytkowymi ulicami nie wisiały kable.

Najlepsze miesiące to maj, czerwiec i wrzesień. W lipcu i sierpniu jest gorąco, a parking pod wydmą Pilat zapełnia się przed dziesiątą rano. Z Paryża dojedziesz szybkim pociągiem w około dwie godziny, co czyni z Bordeaux realny cel na długi weekend.

Na koniec

Wróć wieczorem nad lustro wodne, kiedy tłum się przerzedzi, a fasada zapali się od reflektorów. Woda stoi wtedy nieruchomo i przez chwilę nie wiadomo, gdzie kończy się kamień, a zaczyna odbicie. Sierp księżyca w herbie tego miasta to zakręt rzeki, ale w taki wieczór wygląda to jak zwykła gra świateł, którą ktoś tu urządził trzysta lat temu i dopiero niedawno przypomniał sobie, jak ją włączyć.

Udostępnij:
Ten materiał powstał we współpracy z partnerem. Treść reklamowa.